Co ma wspólnego tragedia na Broad Peak z sukcesją gospodarczą?

Broad Peak _2

Każdy, kto choć trochę śledzi bieżące wydarzenia w Polsce i na świecie, pamięta przełom wiosny i zimy 2013 roku. Najpierw radość – 5 marca 2013 roku ekipa polskich himalaistów dokonała czegoś, czego wcześniej nie dokonał nikt – na wierzchołku Broad Peaku (8047 m n.p.m.) stanęli kolejno:  Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Potem nerwowe oczekiwanie  – dwaj ostatni nie wrócili na noc do obozu. I wreszcie wiadomość, której nikt nie chciał usłyszeć – 8 marca Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski zostali uznani za zmarłych… Zdarzenie to wstrząsnęło wieloma osobami, pojawiały się różne zarzuty, wielu osobom towarzyszyły skrajne emocje.

Dlaczego wspominam o tym w kontekście sukcesji gospodarczej?

Na Broad Peak poszli „najlepsi z najlepszych” – doświadczeni, doskonale przygotowani fizycznie, prawdopodobnie odpowiednio nastawieni psychicznie, znali swoje możliwości, znali góry. Nie była to dla Nich pierwsza wyprawa w Himalaje, nie pierwszy ośmiotysięcznik, nawet nie pierwszy ośmiotysięcznik zimą … Czego zabrakło? Nie mnie to oceniać. Wiem jedno – kolejny raz zobaczyłam, jak ważne jest porządkowania swoich spraw. Także (nie, nie napiszę – przede wszystkim) tych, dotyczących majątku, czy to prywatnego, czy – jeśli dotyczy – firmowego.

  A przecież i Maciej, i Tomasz mieli jeszcze tyle do zdobycia … Pewnie nie tylko w górach.

 

Zdjęcie pochodzi z: http://podroze.onet.pl/aktualnosci/wyprawa-zimowa-pza-na-broad-peak-zdjecia-z-ataku-szczytowego-i-zdobycia-szczytu

3 Comment

  1. Takie sytuacje pokazują, jak bardzo życie bywa ulotne. I niestety trzeba też zadbać o te przyziemne sprawy, choć zazwyczaj kompletnie się o tym nie myśli.

  2. Znałam Tomka – góry były jego największą pasą. Pamiętam jak cieszył się, gdy dowiedział się, że weźmie udział w wyprawie. Pamiętam te chwile oczekiwania i wreszcie tę ostateczną, jakże niewyobrażalną dla wszystkich wiadomość. Jeszcze kilka tygodni wcześniej opowiadał o wyprawie i nagle… go nie było. Życie bywa bardzo przewrotne.

  3. Chyba nie ma osoby, nawet najbardziej doświadczonej, obytej i wyposażonej w teorię oraz dobry sprzęt, która mogłaby się w górach czuć 100% bezpiecznie. To jest natura, siła przyrody, której człowiek ujarzmić do końca nie jest w stanie. Zawsze może coś pójść nie tak, choć nikt tego nigdy nie chce. Ciężko pogodzić się z taką stratą, ale niestety, samo życie :/ A z drugiej strony, jak ma nas „pech” dosięgnąć, to nawet w domu można niefortunnie upaść i już więcej nie wstać… Więc czy nie warto korzystać z życia i cieszyć się każdą chwilą?

Dodaj komentarz