Sukcesyjne tematy tabu

puzzle-1713214_1920

Do tego, że wokół tematu sukcesji gospodarczej narosło wiele tematów tabu, nie muszę nikogo przekonywać. Wystarczy aby każdy z właścicieli biznesu odpowiedział sobie na dwa, ważne pytania. Pierwsze z nich: czy zabezpieczył siebie i swoją rodzinę na wypadek nagłego zdarzenia (ze śmiercią włącznie)? Drugie – podobne, może nieco prostsze – czy napisał testament?

Sukcesja = temat tabu?

Skoro zatem wszyscy wiedzą, że są to działania bardzo ważne, a zaryzykuję stwierdzenie – konieczne, to dlaczego mało kto to robi? Powody są dwa – pierwszy nazwałabym formalnym – większość firm prowadzonych jest w formie jednoosobowej działalności gospodarczej (która nie może być przedmiotem sukcesji), są to młode przedsiębiorstwa (prowadzi je pierwsze pokolenie) i nie są traktowane jak „klejnot w koronie rodziny”. Drugi powód – emocjonalny – nie chcemy myśleć o tym, że może się zdarzyć nam coś złego. Tutaj jest miejsce na wszystkie przemilczane tematy. Przeciętny człowiek (ja często też) myśli w ten sposób: wypadek … ciężka choroba … nie, to może dotyczyć każdego, ale NIE MNIE. Mało tego – niejednokrotnie myślimy, że podejmowanie tematu sukcesji, zabezpieczenie na wypadek trudnych sytuacji, sprowadzi je na nas. No i jeszcze jedno – wciąż aktualne pozostają słowa z epopei narodowej „Pan Tadeusz”:

 „Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,

Ja z synowcem na czele i? – jakoś to będzie !”

Sukcesyjne tabu – od ogółu do szczegółu

Adam Chróścielewski, Partner w Deloitte, członek Family Business Network w Deloitte EMEA mówi, że średni okres funkcjonowania typowej polskiej firmy rodzinnej wynosi 14 lat. Oznacza to, że sukcesji gospodarczej musimy się dopiero uczyć. Musimy się uczyć także, a może – przede wszystkim – rozmawiać o sukcesji. Rozmowy te są tym trudniejsze, że wokół zagadnień związanych z dziedziczeniem, koniecznością zabezpieczania firmy na ewentualność wypadku, śmierci, narosło wiele tematów tabu. Zamiast rzeczowej, merytorycznej rozmowy wolimy udawać, że dotyczy to wszystkich dookoła, ale nie mnie. Czasem słychać wręcz opinie, że poruszanie takich tematów sprowadzi na nas nieszczęście.

Po pierwsze pieniądze

Jednym z „sukcesyjnych tematów tabu” są pieniądze. Doradcy biznesowi uważają, że właściciele firm niechętnie ujawniają stan swojego posiadania nawet członkom rodziny. W wielu rodzinach sprawy te są zagmatwane, nieregulowane latami. To ciężki grzech zaniedbania, którego konsekwencje mogą być opłakane – z tymi najtragiczniejszymi – zaburzeniem płynności finansowej, czy wręcz bankructwem włącznie.

Po drugie przekonania

Kolejną trudnością właścicieli biznesów jest myślenie o tym, że skoro sami nie dostali firmy od nikogo, stworzyli ją dzięki własnej, ciężkiej pracy, to dlaczego maja teraz komuś oddawać. Taka jest kolej życia. Nestor, który ma przekazać firmę będącą nieraz dorobkiem jego życia, powinien sobie uświadomić, że … na emeryturze też jest życie. I tylko wcześniej trzeba znaleźć nowy cel, i pomyśleć o finansowym zabezpieczeniu. Jest to niestety kolejne sukcesyjne tabu – jak dotychczasowy właściciel, dotąd aktywny zawodowo, ma sobie zorganizować czas po przekazaniu steru firmy. Jak wypełnić poczucie pustki? Rozwiązań jest tyle, ilu nestorów – może przez jakiś czas być doradcą w firmie. Wtedy odejście będzie stopniowe, więc na pewno mniej bolesne. Może zająć się tym wszystkim, na co do tej pory nie miał czasu.

Po trzecie przekonania

Prowadzący przedsiębiorstwo niechętnie myślą o zmianie pokoleniowej także dlatego, że nie wierzą iż ktoś inny może poprowadzić firmę dobrze. Pewną niedobrą cechą wielu polskich firm jest niechęć do zmian. Tymczasem istnieją przykłady wyraźnie wskazującą, że czasem warto postawić na młodość, energię, bowiem z nich wypływa chęć do wprowadzania innowacji, a te często stanowią o wartości firmy. Dlatego też  wczesna sukcesja, czyli wdrażanie młodego następcy, skutkuje przestawieniem firmy na tory innego rozwoju – ekspansji na rynki światowe.

Po trzecie przekonania

Kolejnym problemem w planowaniu procesu sukcesyjnego jest przekonanie, że jest on skomplikowany. Warto jednak wskazać, że grupa fachowców przeprowadzi firmę przez meandry sukcesji. Należy już wcześniej poszukiwać – najlepiej wspólnie z ekspertami w danej dziedzinie – optymalnego rozwiązania. Optymalnego czyli takiego, żeby proces sukcesji zakończył się sukcesem.

Dziękuję, że jesteś! Dziękuję, że dotrwałeś do końca 🙂 

 

7 Comment

  1. Wydaje mi się, że akurat w Polakach jest przede wszystkim problem z tym, że nie potrafią przekazywać niczego dalej, bo przecież sami od nikogo nie dostali. Większość z nas nie potrafi tworzyć firm wielopokoleniowych, nie pozwala nam na to chora ambicja

  2. Myślę, że to jest bardzo ważny temat i rośnie świadomość w tym zakresie, jednak nadal mało mówi się o tym „publicznie”, a gdzieś „pokątnie”.

  3. Przeszkodą w sukcesji są często konflikty rodzinne trwające latami…W takiej sytuacji powinno się podjąć jakieś próby osiągnięcia porozumienia i rozwiązania problemu zamiast bezczynnie czekać aż problem ,,sam się rozwiąże”…

    1. Powiem więcej – często nawet ludzie nie pamiętają, co było zarzewiem tego konfliktu. Brakuje świadomości, że biznes budowany jest na pokolenia. Ważne, że świadomość się zmienia w dobrą stronę. Pozdrawiam.

  4. Ludzie się zmieniają, zmienia się także ich myślenie, ciekawy wpis.
    Pozdrawiam

    1. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam.

  5. Cześć!
    To chyba jest bardzo ludzkie, że człowiek, który stworzył firmę, ma trudności z jej przekazaniem w zarząd innej osobie. A prawidłowe przekazanie jest kluczowe dla przyszłego działania firmy. Błędy na początkowym etapie niestety mogą mścić się potem latami…

Dodaj komentarz