Sukcesyjne strachy i obawy

Sukcesyjne lęki i obawy

Procesowi sukcesji gospodarczej towarzyszą strachy, lęki i obawy. 

Powyższe zdanie to wniosek, który wyciągam po kolejnych spotkaniach z przedsiębiorcami. Zastanawiam się dlaczego ludzie prowadzący z powodzeniem swoje biznesy, boją się sukcesji gospodarczej. Wracając z ostatniego spotkania (droga z Nowego Sącza do Krakowa aż się prosi o remont/przebudowę) myślałam, podsumowywałam, analizowałam. A potem przeczytałam tekst Oli Budzyńskiej znanej jako Pani Swojego Czasu.

Sukcesja gospodarcza – dlaczego ją odkładamy?  

Brak świadomości – to pierwszy, najczęściej spotykany powód. Nie mamy świadomości tego, że jednoosobowa działalność gospodarcza jest mocno związana z osobą właściciela. Tak mocno, że w chwili śmierci przedsiębiorcy przedsiębiorstwo (ale fajny zlepek wyrazów) przestaje istnieć. Nie znikają jednak zobowiązania. Kredyty. Leasingi. Dotacje unijne. Faktury do zapłacenia. I inne.

Brak wiedzy – z niego wynika brak świadomości. Albo odwrotnie. Ale oba te powody są mocno związane. Jednak nie mam na myśli braku wiedzy przedsiębiorców. Oni nie muszą jej mieć. Ważniejsze żeby znali się na swoim fachu. Brak wiedzy na temat sukcesji gospodarczej dotyczy tych, którzy doradzają. Mam tu na myśli księgowych, prawników, doradców ubezpieczeniowych. Oczywiście nie chcę uogólniać i wsadzać wszystkich do jednego worka. Brak wiedzy z zakresu sukcesji gospodarczej wynika z bardzo prostego faktu. Otóż do tej pory nie było aż takiej konieczności o tym mówić. Co się zatem zmieniło? Nic. Po prostu czas płynie. I pierwsze pokolenie ludzi zakładających własne firmy po 1989 roku powoli wchodzi w wiek emerytalny. A co za tym idzie musi podjąć decyzję o przyszłości przedsiębiorstwa.

Brak dobrych praktyk – ten powód to niejako suma dwóch wcześniejszych. Nie mamy zbyt wielu przykładów sukcesji wokół siebie, więc i sami nie podejmujemy takich działań. W końcu kto lubi wychodzić przed szereg.

Strach przed utratą dorobku całego życia – właściciel, który często oddał firmie swoje najlepsze lata, który liczy, że wypracowany majątek będzie dla niego polisą na dobrą, pogodną i bezpieczną jesień życia, może się obawiać (i niejednokrotnie obawia się), że przekazując firmę utraci to wszystko.

Obawa przed nudą – podobnie jak wcześniejszy lęk – skoro tyle lat pracowaliśmy (często więcej niż 8 godzin na dobę), to co będziemy robić jak oddamy stery w firmie? Jak poradzimy sobie z wolnym czasem?

Lęk przed tym, że firma trafi w nieodpowiednie ręce – nawet jeśli podjęliśmy decyzję, że przekazujemy firmę, obawiamy się nowego właściciela. Tego, jak sobie będzie radził (czy będzie sobie radził). Tego, czy firma będzie funkcjonowała tak jak do tej pory (bo przecież do tej pory funkcjonowała najlepiej).

I jeszcze jedno … 

Mity, przesądy, przekonania – wiele osób boi się tego, że jeżeli zaczną mówić (czy jeszcze gorzej – działać) o swojej śmierci, wypadku, chorobie to … sprowadzą na siebie nieszczęście. Nie! To tak nie działa. Bo gdyby tak było – to logicznie rzecz ujmując – brak podejmowania tych tematów zapewniłby każdemu z nas przynajmniej długowieczność. I końskie zdrowie.

Każdy ma prawo do swoich lęków, strachów, obaw Uczucia te towarzyszą wielu naszym działaniom. Często właśnie nasze demony nie pozwalają nam podejmować ważnych decyzji. Jednak czy warto z takich (nie powiem, że błahych) powodów ryzykować często całym majątkiem? A przecież niejednokrotnie ryzykujemy o wiele więcej. Ryzykujemy przyszłością naszych rodzin – małżonka, dzieci, wnuków.

Na szczęście jest rozwiązanie. W kolejnym artykule napiszę, jak się rozprawić z tymi strachami, lękami i obawami.

Nie taka sukcesja straszna jak ją malują.

Cieszę się, że tu jesteś. Pozostańmy w kontakcie. Zapisz się na newsletter i otrzymuj informacje o ważnych dla przedsiębiorców zmianach w prawie. No i sukcesyjne nowości.

Dodaj komentarz