Pieniądze w Kościele – zapowiedź

pieniadze-w-kosciele-1

Wielokrotnie, w różnych gremiach, oficjalnie, półoficjalnie i zupełnie nieoficjalnie mówiłam: brakuje rzetelnej, opartej na faktach, na wiedzy dyskusji o … finansach w Kościele. Powtórzę – brakuje. Chociaż – słyszę o tym ciągle – ksiądz w Piekiełkowie Górnym powiedział za ślub 700 zł. A proboszcz z Kaczych Dołów to Mercedesem jeździ. A papież Franciszek to po Krakowie tramwajem jeździł. Takiego czegoś nie brakuje. Ale ani to rozmowa. Ani rzetelna.

Skoro więc brakuje takiej przestrzeni do takiej rozmowy, to ją stworzę. Czuj się Czytelniku zaproszony do dyskusji. Raz na dwa tygodnie będę pisała właśnie o pieniądzach w Kościele. Temat ten uczyniłam przedmiotem mojej dysertacji doktorskiej. Dodatkowo mam oczy i uszy szeroko otwarte, więc mniej więcej wiem, co się na ten temat mówi i pisze.

Siła argumentu

Rozmowy o pieniądzach w Kościele

Niedawno spotkałam się z koleżanką. Siedziałyśmy w uroczym wnętrzu niedaleko Krakowa, piłyśmy kawę. Rozmowa dotyczyła wielu kwestii. I jakoś tak od wymiany poglądów na temat tego, czy mamy równe szanse na dobry życiowy start doszłyśmy do tego, jakimi samochodami jeżdżą księża. I … zostałam przygnieciona powagą argumentu opartego na tym, co publikuje „Fakt”. No z takim medium opiniotwórczym to ja nie jestem godna dyskutować. Nie czuję się też przygotowana merytorycznie. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ bardzo często czerpiemy „wiedzę” z tego rodzaju źródeł. Powiem więcej – nie do końca mnie to dziwi. Brakuje bowiem opracowań, artykułów wyśrodkowanych. Są publikacje w gazetach typu „Fakt”, które mają budzić sensację, mają dawać odpowiednią liczbę kliknięć, itd. Po drugiej stronie są artykuły naukowe – mądre, nadęte, pisane po to by doktoranci i pracownicy naukowi zdobywali punkty potrzebne do kolejnych stopni naukowego wtajemniczenia. Jedno i drugie dla wielu osób jest niejadalne.

Wątpliwości

Długo zastanawiałam się nad tym, czy poruszenie tego tematu na blogu to dobry pomysł. To temat kontrowersyjny – mówili jedni i dodawali – za bardzo kontrowersyjny. Z kolei z drugiej strony słyszałam – nic lepiej nie wpływa na poczytność bloga jak tematy niejednoznaczne (że tak delikatnie to ujmę). Nie przemawia do mnie ani jedna, ani druga retoryka. Będę o tym pisać, ponieważ tworzę swoje miejsce w sieci. Będę o tym pisać, bo mam na ten temat coś do powiedzenia. Będę o tym pisać, bo widzę potrzebę.

Zapraszam więc niebawem na rajdową wycieczkę po bezdrożach kościelnego prawa majątkowego. Nie bój się, będziemy jechać ostrożnie.

 

Jak myślisz – to dobry pomysł na nową kategorię blogową?

10 Comment

  1. Zgadzam się, że to temat kontrowersyjny. Ale zgadzam się też z tym że zbyt często w naszym obecnym świecie opinie wyrabia się na podstawie Fakta, zasłyszanych plotek albo informacji gdzieś usłyszanych w mediach, być może wyrwane z kontekstu. I nie dotyczy to tylko finansów kościoła, ale finansów na pewno 🙂 Też staram się taką dziwną „wiedzę” prostować. Zerknę więc i do Ciebie od czasu do czasu.

    1. Będzie mi miło 🙂

  2. Temat kontrowersyjny ale ciekawy! Będę zaglądać 🙂

  3. W Krakowie temat majątków kościelnych jest dość „spory” i gęsty usytuowany na samym Rynku. Cała masa kamienic wynajmowana jest właśnie od księży i to na bardzo dziwnych zasadach oraz umowach. Temat faktycznie jest dwuznaczny i może przyciągnąć też rzesze zwykłych „awanturników” czy „gawędziarzy”. Wszystko zależy od tego jakiego czytelnika szukasz…

    1. Szukam Czytelnika przede wszystkim otwartego, ciekawego świata. Myślę, że z takimi ludźmi można dyskutować, wymieniać poglądy. Boję się ludzi zamkniętych wewnątrz swojego świata – nie chcą przyjąć do wiadomości, że jest coś poza ich granicami. Pozdrawiam 😉

  4. Rzeczywiście może być kontrowersyjnie, chociaż ja spotkałam się z takim księdzem przy okazji ślubu, który powiedział, że jeśli mamy ochotę/możliwości to możemy złożyć ofiarę.

  5. Piotr says: Odpowiedz

    Temat na pewno kontrowersyjny

  6. Hmm faktycznie, jakby się zastanowić to jeszcze chyba taki temat na blogach nie był poruszany. Z jednej strony dotyka dosyć delikatnej sfery religijnej z drugiej strony, nie jeden zastanawia się, jak to naprawdę jest.

  7. Dla mnie osobiscie jest to nieinteresujacy temat, poniewaz ja nie chce miec z klerem nic wspolnego. Ale jestem pewna, ze znajdzie sie grupa odbiorcow chetna na tego rodzaju dyskusje.
    Zycze powodzenia 🙂

  8. Kontrowersyjny temat nie zawsze musi być kojarzony z czymś negatywnym. Ale podoba mi się Twoje podejście. Nie warto decydować się na siłę na wzbudzanie kontrowersji, by podbić statystyki. Jeśli tworzysz swoje miejsce w sieci i masz ochotę poruszać takie, a nie inne tematy to masz do tego prawo 🙂

Dodaj komentarz